Festiwalony look

Wróciłam z Openera i muszę podzielić się z wami pewną obserwacją. Powtarzalność wzoru była po prostu niesamowita! Dopiero dzisiaj też dowiedziałam się, że guzek na głowie nazywa się „kok samuraja” xD

Komentarze

  1. Może jestem jakaś niedzisiejsza, ale nie rozumiem tej mody. Ten "look" widzę wszędzie – od galerii handlowych po uczelnię. Poniekąd to echo lat 90., ponieważ wtedy też były modne gołe brzuchy (a'la Christina Aguilera), jednak gdy widzę dziewczynę z bluzką która wygląda jakby się skurczyła w praniu/ktoś ją obciął do połowy i takie spodenki (lub ich odwrotność czyli spodnie wyciągnięte prawie pod pachy) to mam ochotę podejść i powiedzieć: "weź się przebierz, bo wyglądasz tragicznie". Na festiwalu czy na plaży, gdy jest środek lata może to tak nie razić, ale widziałam tak ubrane dziewczyny już wczesną wiosną (z rajstopami nałożonymi na szorty). Jedynie co mi się podoba z tej mody a'la lata 90. to powrót tatoo chokerów czyli tych żyłkowanych kolii. Od zawsze mi się podobały, więc fajnie było je znów zobaczyć na ulicach.

    1. zgadza się całkowicie. Widziałam to jak w dzień sobie tak popylały i było OK, ale jak przychodziła noc.. 12 stopni to mi było za nie przerażająco zimno… człowiek miał ochotę podejść i powiedzieć: twój biedny pęcherz… twoje biedne nerki…
      Jedyne co to firana mi się podoba 😀 to musze przyznać. i mam dwie w szafie 😀

Dodaj komentarz