Muzyczne festiwale

Zazwyczaj nie piszę długich postów- to wiecie. Ale odnośnie tego tematu nie mogę się powstrzymać. Jestem weteranem muzycznych festiwali (kocham ten klimat i muzykę) i byłam świadkiem jak zmieniły się przez nowe technologie…
Sprawa jest prosta – jeszcze parę lat temu nikt nie miał telefonu z aparatem i dostępem do internetu – teraz? prawie wszyscy. I TO JEST STRASZNE. 
 
Dlaczego? Kiedyś jechało się na koncert żeby posłuchać muzyki. Teraz jedzie się na festiwal żeby zrobić sobie focię pod sceną, wrzucić dziesiątki zdjęć na fejsa, zrobić relację na żywo (kogo to obchodzi skoro jest relacja z koncertu na oficjalnej stronie festiwalu?!) Ludzie „siedzą” w tym telefonach, przykro patrzeć…. i to po prostu przeszkadza. Parę lat temu, nawet jeżeli ktoś czekał na koncert, stał i słuchał muzyki. Teraz (tak, byłam tego świadkiem) robi się fotkę, dorzuca jakieś napisy, sweet ikonki i wrzuca na fejsa – niech wszyscy widzą. Szczegół, że gówno mnie ten koncert obchodzi. Może się starzeję, że bananowe dzieci doprowadzają mnie do szału. Nie zaprzeczę, także lubię i robię zdjęcia, filmiki, ale NIE NON STOP! Czy może być „gorzej”? Nie wydaje mi się. Trudno mi po prostu to sobie wyobrazić.
Być może usłyszycie kiedyś w dzienniku o „starym” człowieku, który dostał szału na muzycznym festiwalu i bił bananowe dzieci – to będę ja.

Festiwalone stylizacje kontra rzeczywistość

Idzie lato i coraz bliżej muzyczne festiwale. Jako stary wyjadacz (o masakra, już 10 lat jeżdżenia mam za sobą :D) jadę na Orange Warsaw a potem jak wszystko pójdzie OK na Opener <me gusta> Nie mogę się doczekać, uwielbiam <3 a poniżej mała refleksja – festiwalowe stylizacje kontra rzeczywistość…

Festiwalone stylizacje kontra rzeczywistość

Festiwal muzyczny

Tak trochę z nostalgią wspominam jeszcze moje koncertowe wypady Emotikon smile Kiedyś to człowiek miał kondychę Emotikon grin teraz już nieco mnie zapału, ale dalej jest szał Emotikon grin
Padło pytanie co jest na koszulce Pawła- to biedronka – jego rysunek, który teraz powtarzam. Trzeba zaznaczyć, że zwierzątko ma buciki, ponieważ jest to tańcząca biedronka Emotikon smil

Festiwalony look

Wróciłam z Openera i muszę podzielić się z wami pewną obserwacją. Powtarzalność wzoru była po prostu niesamowita! Dopiero dzisiaj też dowiedziałam się, że guzek na głowie nazywa się „kok samuraja” xD

openerowe szaleństwo

jako „niemalże” historyk sztuki, mojej uwadze na Heineken Open’er Festival nie mogło ujść „dzieło sztuki”. (Dzieła sztuki na openerze wprowadzili rok temu i sama nie wiem czy to dobry pomysł…) Pan Paweł  Artysta postawił na terenie festivalu wielki, pomalowany na biało autobus, dał ludziom mazaki i tak stworzył swoją pracę. „Raj dla wandali” jak to ktoś na miejscu skomentował.
Oczywiście zostawiliśmy coś po sobie. Paweł wykonał pełną podziwu stepującą biedronkę w zajebistych bucikach (jak przechylisz głowę w prawą stronę, dopatrzysz się jej)
Ja oczywiście poleciałam z małpą i muszę przyznać, że malowanie, walcząc z grawitacją jest trudne.