Portret – Bożenka

Dawno nic nie wrzucałam, ponieważ miałam intensywne przeżycia związane z pracą. Doprowadziło to do tego, że moje natchnienie umarło i nie potrafiłam usiąść i cokolwiek namalować. Chcę to nadrobić, ponieważ mam poczucie, że traciłam tylko czas na rzeczy, które nawet nie miałam ochoty robić. Życie jest jednak ciężkie…. , cytując mojego byłego szefa, który mówił to codziennie rano po wyjściu ze swojego czarnego porsche cayenne.

Przestawiam wam Bożenkę 25x35cm, tempera + akryle. Poniżej moje natchnienie. Ruchliwa bestia.

Muzyczne festiwale

Zazwyczaj nie piszę długich postów- to wiecie. Ale odnośnie tego tematu nie mogę się powstrzymać. Jestem weteranem muzycznych festiwali (kocham ten klimat i muzykę) i byłam świadkiem jak zmieniły się przez nowe technologie…
Sprawa jest prosta – jeszcze parę lat temu nikt nie miał telefonu z aparatem i dostępem do internetu – teraz? prawie wszyscy. I TO JEST STRASZNE. 
 
Dlaczego? Kiedyś jechało się na koncert żeby posłuchać muzyki. Teraz jedzie się na festiwal żeby zrobić sobie focię pod sceną, wrzucić dziesiątki zdjęć na fejsa, zrobić relację na żywo (kogo to obchodzi skoro jest relacja z koncertu na oficjalnej stronie festiwalu?!) Ludzie „siedzą” w tym telefonach, przykro patrzeć…. i to po prostu przeszkadza. Parę lat temu, nawet jeżeli ktoś czekał na koncert, stał i słuchał muzyki. Teraz (tak, byłam tego świadkiem) robi się fotkę, dorzuca jakieś napisy, sweet ikonki i wrzuca na fejsa – niech wszyscy widzą. Szczegół, że gówno mnie ten koncert obchodzi. Może się starzeję, że bananowe dzieci doprowadzają mnie do szału. Nie zaprzeczę, także lubię i robię zdjęcia, filmiki, ale NIE NON STOP! Czy może być „gorzej”? Nie wydaje mi się. Trudno mi po prostu to sobie wyobrazić.
Być może usłyszycie kiedyś w dzienniku o „starym” człowieku, który dostał szału na muzycznym festiwalu i bił bananowe dzieci – to będę ja.